Posts Tagged ‘traduzione’

a Tempo di libri; su La Lettura

aprile 21, 2017

i miei appuntamenti a Tempo di libri:

– venerdì 21 aprile, ore 17:30: “I romanzieri della Lettura”, con Teresa Ciabatti, Fabio Genovesi, Maurizio de Giovanni e Antonio Troiano.

– sabato 22 aprile, ore 11:30, “Tempi e ponti: l’importanza della traduzione”, con Alessandro Raveggi, Marco Rossari e The FLR.

– sabato 22 aprile, ore 18:30, “Trainspotting 2: scegliete la vita”, con Irvine Welsh e Luca Beatrice (sul numero della Lettura in edicola, la mia intervista a Welsh)

– domenica 23 aprile, ore 12:00, firmacopie con letture dalla Stanza profonda e chiacchiere sui GdR allo stand di Lucca Comics & Games.

– domenica 23 aprile, ore 14:30, “Ritorno a Dune”, dialogo su Herbert, i generi e le metafisiche, con Edoardo Nesi.

– domenica 23 aprile, ore 16:30, “La stanza di Therese”, con Francesco D’Isa, Luca Bernardi e Giorgio Vasta.

– domenica 23 aprile, ore 18:30, “Mitologie, terre di mezzo e altri giochi di ruolo”, ovvero La stanza profonda e oltre, con Michela Murgia, Alessandro Giammei e Fabrizio Gagliarducci.

Personaggi precari in Messico

settembre 22, 2015

La rivista letteraria Tierra adentro, tra le principali del Messico, pubblica alcuni miei Personaggi precari, nella traduzione di Kurt Hackbarth.

per voi polacchi (o polaccofili)

maggio 6, 2013

Mentre ITN si prende tutto il tempo, ho ricevuto un regalo da Varsavia, l’inizio di Se fossi fuoco arderei Firenze tradotto in polacco da Julia Błaszczyk, sotto la supervisione della prof. Małgorzata Trzeciak. Miłego odbioru!

Se fossi fuoco arderei Firenze

Popatrz na niego, jedzie do Florencji. Ma ze sobą bagaże. Jedzie, aby zostać. Nie ma nawet dwudziestu lat: student, najprawdopodobniej. Jedzie samochodem, przy bramkach myli się i ustawia się do wjazdu Telepass, przeklina, wrzuca wsteczny, zaczyna się wycofywać, ale już ktoś się za nim ustawił. Wzdycha, tamten się rzuca, więc on się odwraca, rozkłada ręce, tamten wzdycha, ale rozumie i odsuwa się. Ustawia się na właściwym pasie, jest wściekły na korek, wkłada do ust papierosa i włącza radio. Zanim znajduje stację, która by mu odpowiadała, jest już za bramką, w ruchu miejskim. Śledzi przypadkowe znaki, „Stadion”, „Parterre” (Parterre?), „Aleje”, w końcu przegapia jeden z drogowskazów, który wskazuje centrum. Myśli, że tam jedzie, a w rzeczywistości jeździ dookoła alejami. Widzi inne znaki i kieruje się nimi, ale żaden już nie prowadzi do centrum. Próbuje zorientować się po wieży Palazzo Vecchio, która czasem pojawia się między dachami, po bramach miasta, po masywnych, samotnych fragmentach kamiennych murów, które napotyka raz między skrzyżowaniami, raz pośrodku placu, ale są zbyt do siebie podobne i nie może zorientować się ani dojechać, tak jakby ten okrąg pozbawiony murów wciąż istniał i go odpychał. Zmierza w kierunku placu Michała Anioła, co jest nieuniknione, jeśli podąża się alejami. Zauważa Dawida, orientuje się, że jest w tym słynnym miejscu, z którego widać z góry całą Florencję i wysiada.
Zapala papierosa, robi kilka kroków w kierunku muru, za którym otwiera się widok na miasto, na katedrę (Duomo) i na bazyliki, wyglądające jak statki falujące w morzu czerwonych dachówek, i Florencja nie wydaje mu się nieruchoma, porusza się w zwolnionym tempie, tak jakby z trudem uciekała. Albo jakby była już gdzie indziej. A tam w dole, jakby nie było już miasta, tylko jego odbicie. Nie ma wielu ludzi wokół niego. Jest sam przy balustradzie (turyści trzymają się z tyłu żeby robić zdjęcia) dopóki nie spostrzega dziewczyny. Ma różowe policzki, ciężko oddycha. Czyżby weszła tu piechotą? Uśmiecha się do niego.  Rozpoczyna rozmowę. Dowiaduje się, że weszła pieszo i że także ona przyjechała do miasta tego dnia. Wróciła – precyzuje. Wykorzystując chemię, która między nimi zaistniała, rozmawiają jeszcze chwilę, on pyta się czy jest pieszo, czy może podrzucić ją do miasta; ona odpowiada, że nie, więc prosi ją chociaż o numer telefonu.
Beztrosko wsiada z powrotem do samochodu, przekonany, że przyszłość przyniesie mu same wspaniałe rzeczy. Zjeżdża znów w aleje; dzięki wskazówkom, których usłyszał wiele, zanim znalazł kogoś, kto naprawdę umiał go pokierować, udaje mu się wcisnąć w labirynt uliczek jednokierunkowych i stref pieszych, które stanowią centrum. Na próżno krąży w poszukiwaniu miejsca parkingowego przez prawie godzinę, próbuje zostawić samochód przy ulicy, w punkcie, z którego widać kopułę, żeby móc przynajmniej jakoś potem odnaleźć się we Florencji; w połowie manewru zauważa znak zakazu postoju, odjeżdża.

Immagino tu sia già andato in buca

aprile 3, 2013

195_Welsh_front

Immagino tu sia già andato in buca, una pièce di Irvine Welsh. Traduzione di Vanni Santoni. In libreria per Transeuropa.

comunicazione di servizio

gennaio 27, 2009

A pochi giorni dal lavoro di Linh Dinh (Personaggi precari in inglese) arriva anche la traduzione in francese, grazie alla penna di Cléo Schweyer.

In attesa del testo completo, un ottimo assaggio può essere letto QUI.

comunicazione di servizio

gennaio 8, 2009

– Una selezione dei miei personaggi precari è stata tradotta in inglese dal grande poeta Linh Dinh. Potete leggerla, collocata all’interno della rassegna “Seven contemporary italian poets,” a questo indirizzo.

– Domani alle 14:30 presentazione de “Gli interessi in comune” presso il liceo Gobetti di Bagno a Ripoli.

%d blogger hanno fatto clic su Mi Piace per questo: